10 rzeczy, których nauczyłam się, podróżując z DiscoverEU Trzy tygodnie, pięć miast, bardzo dużo pociągów, kilka muzeów, trzy koszulki i zdecydowanie za mało powodów, żeby szybko wracać do domu. HANIA UCZESTNICZKA PROJEKTU „SZLAKIEM KULTURY: MŁODZIEŻ BEZ BARIER W EUROPIE” ABSOLWENTKA WOLNEJ SZKOŁY DEMOKRATYCZNEJ BULLERBYN Przez trzy tygodnie podróżowaliśmy pociągami przez Europę. Zaczęliśmy w Warszawie, potem była Praga, Wiedeń, Wenecja, Como i Paryż. Nasz projekt był realizowany w ramach DiscoverEU Inclusion Action programu Erasmus+. Przed wyjazdem myślałam o tej podróży przede wszystkim jako o projekcie edukacyjnym. Chciałam zobaczyć miejsca, o których wcześniej uczyłam się na warsztatach z historii sztuki, stanąć przed obrazami znanymi z książek, przyjrzeć się architekturze europejskich miast i sprawdzić, jak właściwie wygląda kilkutygodniowe podróżowanie pociągiem. W trakcie okazało się, że uczę się rzeczy zupełnie innych niż te, które można znaleźć w przewodnikach… O pociągach. O pakowaniu. O planowaniu i nieplanowaniu. O tym, że odpoczynek jest częścią podróży. O proszeniu o pomoc. O życiu przez trzy tygodnie z dwiema innymi osobami. I o tym, że czasem najlepszą rzeczą, jaką można zrobić w obcym mieście, jest przestać patrzeć w Google Maps i po prostu rozejrzeć się dookoła. Gdybym miała dziś przygotować dziesięć wskazówek dla kogoś, kto wybiera się w swoją pierwszą podróż DiscoverEU, wyglądałyby tak: 1. ZAPLANUJ TRASĘ, ALE NIE PLANUJ KAŻDEGO DNIA Wyjeżdżając z Warszawy, mieliśmy zarezerwowane właściwie dwie rzeczy: pociąg do Pragi i pierwszy nocleg. Wiedzieliśmy oczywiście, jakie miasta chcemy odwiedzić i co mniej więcej chcemy w nich zobaczyć. Przed podróżą dużo rozmawialiśmy o trasie, siedzieliśmy nad mapami, odbyliśmy warsztaty dotyczące sztuki i miejsc, do których jedziemy. Mieliśmy więc kierunek. Nie mieliśmy natomiast rozpiski typu: 8:00 pobudka, 9:15 muzeum, 12:30 obiad, 14:00 zabytek numer 7, 17:23 pociąg… I bardzo dobrze! Dużą część przejazdów i noclegów rezerwowaliśmy na bieżąco. Kiedy zmieniały nam się plany, mogliśmy zmienić również połączenie. Dzięki temu podróż nie była wykonywaniem wcześniej przygotowanego harmonogramu. Była naprawdę podróżą. Oczywiście jest też druga strona tej historii. Do Paryża jechaliśmy wieczornym pociągiem, internet ledwo działał, do miasta mieliśmy dotrzeć około 21:00, a my… nadal nie mieliśmy noclegu. To był chyba mój najbardziej stresujący moment całej wyprawy. „Moja rada: miej plan, ale zostaw w nim puste miejsca. I może jednak nie zostawiaj znalezienia łóżka w Paryżu na ostatnią godzinę.” — WSKAZÓWKA DISCOVEREU 2. POCIĄG TO NIE TYLKO SPOSÓB PRZEMIESZCZANIA SIĘ POMIĘDZY ATRAKCJAMI Przed wyjazdem lubiłam pociągi. Po wyjeździe nasza ekipa właściwie jednogłośnie stwierdziła, że je kocha! Jechaliśmy nimi godzinami. Dojechaliśmy nimi aż do Paryża. Spaliśmy w nocnym pociągu z Pragi do Wiednia. Raz przez chwilę siedzieliśmy na podłodze ostatniego wagonu, bo nie mieliśmy miejscówek, aż konduktorka znalazła nam trzy wolne siedzenia. Były rozmowy, spanie, jedzenie, oglądanie krajobrazu i wymyślanie w pociągu, jak będziemy dokumentować podróż. Po pewnym czasie przestajesz mieć poczucie, że „osiem godzin w pociągu to osiem straconych godzin”. To jest osiem godzin podróży. I właśnie to jest dla mnie jedna z największych różnic między lataniem a przemieszczaniem się koleją. Nie teleportujesz się z lotniska pod Warszawą na lotnisko pod Paryżem. Widzisz, jak Europa zmienia się za oknem. 3. SPRAWDŹ REZERWACJE MIEJSC, ZANIM USIĄDZIESZ NA PODŁODZE Elastyczność biletu bardzo ułatwiała nam życie, ale nie oznacza ona, że można zupełnie przestać interesować się zasadami obowiązującymi w poszczególnych pociągach. Niektóre wymagają obowiązkowej rezerwacji miejsca, inne nie. W szybkich i popularnych pociągach miejsca mogą się skończyć. Zasady różnią się też pomiędzy krajami i przewoźnikami. My mieliśmy swoją krótką przygodę z podróżowaniem na podłodze wagonu. Było śmiesznie, bo trwało krótko i skończyło się znalezieniem miejsc. Gdyby miało tak wyglądać osiem godzin, prawdopodobnie wspominalibyśmy to trochę mniej kolorowo. Przed wejściem do pociągu sprawdź trzy rzeczy: czy dany pociąg wymaga rezerwacji, ile ona kosztuje i czy są jeszcze miejsca. I nie zakładaj, że skoro masz pass, wszystko dzieje się automatycznie. Oficjalna strona DiscoverEU ma osobne instrukcje dotyczące aktywacji passa, przygotowania go do kontroli i rezerwacji miejsc. 4. MOŻNA PRZEŻYĆ TRZY TYGODNIE BEZ POŁOWY SWOJEJ SZAFY Dzień przed wyjazdem pakowaliśmy się równocześnie i pisaliśmy do siebie na Messengerze: „Ile bierzecie koszulek?”, „W jaki plecak się pakujecie?”, „Jak to wszystko zmieścić?”… I wtedy Franek wysłał zdjęcie plecaka, który wyglądał prawie jak większa nerka. Moja reakcja była mniej więcej taka: „Nie gadaj, że ty się w to spakujesz na prawie miesiąc”. Chwilę później dowiedziałyśmy się, że planuje wziąć dwie koszulki! Ostatecznie, dla ścisłości, były chyba trzy koszulki i koszula. Ten szczegół stał się zresztą jednym z inside joke’ów całej wyprawy. Nie twierdzę, że każdy powinien podróżować przez Europę z trzema T-shirtami. Ale nauczyłam się, że prawie zawsze zabieramy więcej, niż naprawdę potrzebujemy. A kiedy przez trzy tygodnie co kilka dni idziesz z całym swoim dobytkiem na dworzec, zaczynasz mieć bardzo wyraźną opinię na temat każdej rzeczy, którą „może warto wziąć na wszelki wypadku”. Najlepsza rzecz do spakowania? Mniej rzeczy. A jeśli wybierasz noclegi, pralka raz na kilka dni potrafi być większym luksusem niż widok z okna. 5. JEDZENIE, SEN I ODPOCZYNEK NIE PRZESZKADZAJĄ W ZWIEDZANIU. ONE UMOŻLIWIAJĄ ZWIEDZANIE Można pojechać do Paryża i próbować zobaczyć wszystko. Można też po dwóch dniach być tak zmęczonym, że Musée d’Orsay staje się po prostu kolejnym budynkiem, przez który trzeba przejść. Od początku zależało nam na tym, żeby zachować balans pomiędzy zwiedzaniem, przemieszczaniem się, spaniem, jedzeniem, sportem i zwykłym nicnierobieniem. I jestem z nas naprawdę dumna, że się udało. Nie miałam poczucia, że trzeba „wycisnąć” z każdego dnia maksymalną liczbę zabytków, skoro już jesteśmy w danym mieście. Po trzech tygodniach uważam to za jedną z najważniejszych umiejętności podróżniczych: umieć skończyć zwiedzanie, zanim organizm zrobi to za ciebie. Oficjalne wskazówki DiscoverEU mówią wprost: nie spiesz się wszędzie. I to jest zdecydowanie rada, pod którą mogę się podpisać. 6. JEŻELI MASZ SZCZEGÓLNE POTRZEBY, NIE PRÓBUJ UDAWAĆ, ŻE ICH NIE MASZ Mam fenyloketonurię, więc jedzenie podczas trzytygodniowej podróży nie jest dla mnie detalem organizacyjnym. Musieliśmy zwracać uwagę na skład produktów, możliwość przygotowania jedzenia i wybór odpowiednich noclegów. Szukaliśmy więc miejsc z dostępem do kuchni albo aneksu kuchennego. Jednym z najmilszych wspomnień z wyjazdu jest dla mnie moment, kiedy wcześniej pokazałam Hani i Frankowi, jak obliczać zawartość fenyloalaniny
Sprawczość nie jest metodą. Jest pytaniem o władzę w szkole
Samorząd, który decyduje tylko o dyskotekach, to fikcja. Nowy poradnik IBE „Sprawczość w szkole” postuluje, by podmiotowość uczniów stała się fundamentem polskiej szkoły. Czy to krok w stronę szkół demokratycznych? Marianna Kłosińska recenzuje publikację i wskazuje, dlaczego bez zmiany kultury szkoły i prawa do błędów sprawczość pozostanie tylko pustym hasłem.
Nie każdemu dziecku w spektrum służy to samo. O szkole demokratycznej bez mitów
Czy szkoła demokratyczna jest odpowiednim miejscem dla dziecka w spektrum autyzmu? Marta Jakubowska, pedagożka specjalna z ponad 20-letnim doświadczeniem, obala najczęstsze mity i wyjaśnia, dlaczego o edukacji warto myśleć przez pryzmat potrzeb konkretnego dziecka, a nie samej diagnozy. Rozmowa o autonomii, poczuciu bezpieczeństwa, relacjach i neuroróżnorodności.
Edukacja demokratyczna w raporcie Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. prawa do edukacji
W raporcie edukacja demokratyczna i oparta na samosterowności (self-directed learning) zostały wymienione wprost jako jeden z przykładów podejść pedagogicznych zgodnych z międzynarodowymi celami edukacji.





